Historia Szkoły Podstawowej

napisana przez Annę Maciaszek, Monikę Kosińską i Anitę Pazgan

na podstawie Kroniki szkolnej oraz różnych źródeł historycznych odszukanych

w Sądeckiej Bibliotece Publicznej w Nowym Sączu,

z okazji 140-lecia szkoły obchodzonego 20 października 2017 roku.

 

 

W 1877 roku hrabina Konstancja Stadnicka, właścicielka dóbr w Białej Niżnej i Gródku, po spotkaniu z Matką Kolumbą Białecką, wyraziła chęć podarowania domu w Białej Niżnej oraz swoich dóbr Zgromadzeniu Sióstr Dominikanek. Ofiarowane dobra siostry objęły dopiero po 14 latach, po śmierci jej krewnej hrabiny Olimpii Stadnickiej. Początkowo darowizna przysparzała siostrom wielu trosk, ponieważ gospodarstwo było zniszczone, obciążone długami oraz zaległymi podatkami. W II połowie XIX wieku Biała Niżna nie miała swojej szkoły, a dzieci uczęszczały do przyparafialnej szkoły w Grybowie. Jednak dzieci z północnych krańców Białej Niżnej musiały pokonać trasę nawet 5 kilometrów. Zwłaszcza zimą pokonywanie tak dużej odległości przez dzieci było bardzo trudne. Dlatego dzięki staraniom księdza proboszcza Franciszka Jaworskiego „włościanie szkółkę z drzewa we wsi własnym kosztem wybudowali przy gościńcu powiatowym idącym z Grybowa do Bobowy, tuż obok na prawym brzegu rzeki Białej”. Była to wiosna 1877 roku.

Początkowo nauczanie dzieci prowadził jeden świecki nauczyciel. Dopiero po 20 latach, czyli w 1897 roku szkołę zaczęły prowadzić miejscowe Siostry Dominikanki. 12 października 1904 roku ksiądz Kapelan Władysław Romański dokonał poświęcenia kamienia węgielnego nowej szkoły, która została ukończona rok później. 23 września 1914 roku przerwano naukę, ponieważ wojska austriackie zajęły szkołę i zamieszkał w niej sztab generalny. Do klasztoru Sióstr Dominikanek zwożono rannych z okolic, zwłaszcza z Gorlic, gdzie toczyły się okropne walki. Ranni zapełnili całe podwórko klasztoru, a jeńcy zaś zajęli spichlerz, który stał obok szkoły. W szkole urządzono stację telefoniczną. Końcem maja 1915 roku wojska austriackie ostatecznie opuściły szkołę. Dzieci bardzo chciały wrócić do szkoły, jednak siostrom udało się uruchomić tylko jedną klasę. Starsze dzieci potrzebne były w domach. Do momentu zakończenia wojny dzieci często nie przychodziły do szkoły ponieważ nie miały ubrań, w szczególności butów. Ich cena była bardzo wysoka. W kronice szkolnej pod datą 4 listopada 1918r. zapisano: „Dnia tego ogłoszono Wolną, niepodległą Polskę! Wieść ta rozeszła się lotem błyskawicy”. Był to bardzo radosny dzień dla lokalnej społeczności. Rok 1919 rozpoczęto w wolnej, niepodległej Polsce. Nauka w szkole już mogła odbywać się normalnie. Dzieci rozpoczynały i kończyły rok szkolny nabożeństwem, odbywały się konferencje pedagogiczne, dzieci przygotowywały się do Spowiedzi i Komunii Świętej, obchodzono uroczystości szkolne, organizowano wycieczki szkolne, przygotowywano jasełka oraz wystawy robót ręcznych. 20 października 1933 roku w kronice szkolnej zapisano informacje o obchodzonym w tym dniu święcie Patrona szkoły – św. Jana Kantego.

1 września 1939 roku rozpoczęła się wojna z Niemcami. Niestety już 7 września wkroczyły wojska niemieckie, które zajęły sale lekcyjne w budynku szkolnym, jak również w oficynach klasztornych. Dopiero 2 listopada tego roku odprawiono nabożeństwo na rozpoczęcie roku szkolnego i normalnie rozpoczęto naukę. Niestety władze niemieckie wydały rozkaz, by usunięto ze szkół wszystko co przypominało Polskę. Dlatego ściągnięto ze ścian godło polskie oraz wszelkie obrazy historyczne, zakazano tez uczyć historii i geografii. W kwietniu i maju 1940 roku sale szkolne zajęło wojsko, dlatego od 18 maja naukę kontynuowano w wynajętych trzech salach na wsi. 12 stycznia 1944 roku Niemcy opuścili Białą Niżną, ale weszła armia sowiecka. Przez parę dni na tych ziemiach był front, bo Niemcy osaczyli Grybów. Przez działania wojenne Grybów został bardzo zniszczony (zaminowano mosty, a kościół parafialny został częściowo zniszczony). Na szczęście w Białej Niżnej nie było większych szkód – spłonęło tylko kilka domów, a budynek szkolny został trochę uszkodzony wskutek wybuchów pocisków armatnich. Gdy front się oddalił, po kilku tygodniach wojsko sowieckie opuściło teren Białej Niżnej i można było pomyśleć o wznowieniu nauki w szkole. Jednak sale w budynku szkolnym były nie do użycia, więc przygotowano dwie sale w budynku należącym do klasztoru i ponowienie rozpoczęto nauczanie dzieci. Dzięki ogromnemu wysiłkowi ludzi w 1947 r. udało się odnowić budynek szkolny na zewnątrz. 1 maja 1948 roku wykończono także boisko szkolne oraz ogrodzenie.

W dalszych latach nauka w szkole odbywała się normalnie. Na początku lat 70 utworzono Szkołę Przysposobienia Rolniczego, która przez pewien czas funkcjonowała nawet nielegalnie. W wyniku przemian ustrojowych została rozwiązana. W latach 70 powstało również Przedszkole, a od 1998 roku Szkoła Podstawowa, która obecnie stanowi z Przedszkolem - Zespół Szkolno – Przedszkolny.

W 1999 rok w związku z reformą oświaty dobudowano część, w której obecnie mieści się Gimnazjum. W tym samym roku oddano do użytku salę gimnastyczną. Początkowo Gimnazjum zajmowało tylko 4 sale, które były niewystarczające, więc podjęto decyzję o rozbudowie tej części szkoły, którą oddano do użytku w 2007r.

Oprócz wspólnego budynku zarówno Szkołę Podstawową i Gimnazjum łączy postać patrona Świętego Jana Kantego. Jak już wspomniano szkoła nosiła już jego imię, ale w czasach stalinowskich Siostry Dominikanki zostały odsunięte od szkolnictwa, a w 1950 roku usunięto także Jana Kantego. W 2004 roku po referendum, w który brali udział uczniowie oraz rodzice Jan Kanty został ponownie uroczyście wybrany na patrona szkoły.

20 października przypada jego wspomnienie, dlatego dzień ten obchodzony jest jako Święto Szkoły - Dzień Patrona – świętego Jana Kantego.
 

Jan urodził się w 1390 roku w Kętach. Studiował filozofię oraz teologię na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie został profesorem. Pełnił on funkcję kanonika oraz kustosza w kolegiacie św. Floriana w Krakowie, jak również przez krótki czas proboszcza w Olkuszu. Był człowiekiem żywej wiary i głębokiej pobożności. Kilkakrotnie pieszo pielgrzymował do Rzymu. Przez całe swoje życie kapłańskie powstrzymywał się od spożywania mięsa. Niezwykle pracowity, przepisywał manuskrypty. Odnalezione niedawno rękopisy liczą osiemnaście tysięcy stron.
   Słynął z wielkiego miłosierdzia. Nie mogąc zaradzić nędzy, wyzbył się nawet własnego odzienia i obuwia. Zmarł 24 grudnia 1473 roku. Beatyfikował go Innocenty XI (1680 r.), kanonizował Klemens XIII w 1767r. Jego relikwie do dziś spoczywają w kościele św. Anny w Krakowie.
   W ikonografii św. Jan przedstawiany jest w todze profesorskiej. Często w ręku ma krzyż. Bywa ukazywany w otoczeniu studentów lub ubogich. Jego atrybutami są: scalony dzbanek, obuwie, które daje ubogiemu, pieniądze wręczane zbójcom, różaniec. Jest patronem Polski, archidiecezji krakowskiej, Krakowa; profesorów, nauczycieli i studentów, szkół katolickich, "Caritasu".

Legendy o św. Janie Kantym powstawały w różnym czasie, na przestrzeni kilku wieków. Rodziły się na podłożu ludzkiej wdzięczności za jego dobroć. Są świadectwem życzliwej pamięci o miłosierdziu, jakim wypełnił swoje długie, pracowite życie. Świadectwo to przekazywano we właściwej sobie szacie literackiej z pokolenia na pokolenie ad legendum - do czytania. W literaturze polskiej znane są legendy św. Janie Kantym ujęte w poetycką formę. Autorem najpiękniejszych jest Wincenty Pol i ks. Karol Antoniewicz.

Spośród wielu legend o św. Janie Kantym powszechnie znana jest ta, opowiadająca o tym, jak to profesor Akademii Krakowskiej składa dzbanek przez przypadek rozbity przez dziewczynę z podkrakowskiego Łobzowa. Rzadko spotykane wydarzenie - profesor oraz prosta dziewczyna wiejska; oboje pochyleni nad fragmentami glinianego dzbanka. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiego widoku. Dlatego zaskakuje nas ta posługa profesora, który jak widać nie tylko z katedry nauczał. Często zstępując z jej wysokości dostrzegał w życiu także i te problemy, których na próżno poszukiwać wśród zawiłych dociekań naukowych. Znajdują się one bowiem bliżej życia praktycznego. I choć najczęściej nie nadają się "pod mędrca szkiełka i oko", to jednak godne są tego, by spojrzeć na nie gołym okiem, a przede wszystkim ludzkim sercem. Mądrość Mistrza Jana z Kęt otwierała mu oczy na wielkie sprawy ludzkie, ale także i na te pozornie nieważne, drobne, które niezależnie od ich obiektywnej rangi należy przecież traktować poważnie. Trzeba więc je uszanować i pochylić się nad nimi ze szczerą troską. Mistrz Jan z Kęt umiał pochylić się nad czyimś rozbitym szczęściem, aby ocalić jego resztki, na powrót je scalić, a przez to na nowo wlać w człowieka nadzieję szczęścia i wprowadzić utracony pokój w jego serce.

Kolejna legenda opowiada o koszyku jabłek, które Mistrz otrzymał w darze i od razu przekazał w darze swemu przyjacielowi. Tyma sposobem koszyk rozpoczął swoje "odwiedziny" u wszystkich przyjaciół św. Jana Kantego, żyjących w znanym już "szczęśliwym wieku Krakowa". Kosz wreszcie wrócił do Jana. Legenda zaś kończy się bardzo praktycznym oraz ascetycznym spostrzeżeniem:

"Dar ten pierwsi podobno przynieśli anieli,
By dać przykład, jak święty ze świętym się dzieli.
Gdy ludzie atmosferę nieraz wokół ziębią -
To święci pragną dusze rozradować wzajem
Tą serca niewinnością, z prostotą gołębią...
Wkoło Pańskich wybrańców wszystko już tchnie rajem".

Legenda o napaści zbójców, którzy ograbili świętego, wskazuje na to, że Jan Kanty często w swoim życiu podejmował bardzo trudny ewangeliczny temat o nadstawianiu drugiego policzka. Oddanie innym "ostatniego grosza" zaszytego w połach płaszcza, o czym przypomina sobie później (dlatego powraca do złoczyńców, którym daje świadectwo prawdomówności), mówi mocno, w duchu trudnej ewangelicznej zasady, na temat odpłacania dobrem za zło aniżeli, jak to czasem komentowano, naiwnego pojmowania prawdomówności przez św. Jana z Kęt. A czy opowiadanie o zdjęciu butów oraz podarowaniu ich bosemu pewnego grudniowego dnia jest naprawdę tak dalekie od Ewangelii, że aż trzeba prawdziwość takiego zdarzenia podawać w wątpliwość?

 Niektóre legendy wzorowane są na wcześniejszych żywotach świętych. Tak np. zdarzenie nocy wigilijnej, w którą św. Jan Kanty przyodział swym płaszczem biedaka na rynku krakowskim, po czym sam Chrystus miał odnieść pożyczony płaszcz do celi właściciela, przypomina epizod z życia świętego Marcina sprzed bramy w Amiens. Legenda o koszyku jabłek przechodzącym z rąk do rąk, jako wyraz ludzkiej dobroci, ma swój pierwowzór w żywocie św. Pachomiusza. Cud z dzbankiem natomiast mógł być wzorowany na legendzie o św. Benedykcie lub św. Antonim pustelniku. W niczym to jednak nie fałszuje prawdy o życiu św. Jana z Kęt, który żyjąc według tej samej Ewangelii co jego poprzednicy, natrafił również na podobne problemy życia.

źródło: http://www.wzks.uj.edu.pl/epi/2003/lux09/

 

Nauczasz i pełnisz ściśle
Prawo Boskie dane z nieba,
Bo nie dość je mieć w umyśle,
Lecz życiem spełniać potrzeba.

Piechotą mimo siwizny
Zwiedzasz apostolskie progi,
Wiedź nas do rajskiej ojczyzny,
Bądź wodzem kroków i drogi.

Pielgrzymie, w Jerozolimie,
Krwią Zbawiciela znaczoną,
Całujesz najświętszą ziemię,
Skrapiasz łzą błogosławioną.

Ciało potem trzymasz w grozie
I z umartwieniem w przymierzu
Chcesz w pokutników obozie
Być, niewinności rycerzu.

Dobroć twoja w zimie darzy
Ubogich odzieniem twoim,
Głód i pragnienie nędzarzy
Spędzasz pokarmem, napojem.